Naprawdę wolałbym, żebyś nie… odc. 1.
Dzisiaj zapoczątkuję nową świecką tradycję, którą pozwolę sobie nazwać „naprawdę wolałbym, żebyś nie…”. Seria będzie opowiadać o żenujących przypadkach olania sobie jakichkolwiek zasad konstruowania stron internetowych, co wzbudzi uśmiech politowania nie tylko w supertechnicznym człowieku, lecz i zwykłej, zdrowej na umyśle istocie.
Kompasja jest pewną firmą, która ma stronę internetową i portfolio on-line. Nazwa firmy podejrzewam wzięła się z angielskiego compassion, co można przetłumaczyć jako współczucie, litość, miłosierdzie lub politowanie. 
(kliknij obrazek, aby powiększyć)
Zrzut ekranu zrobiłem dla potomnych, strona dostępna jest pod adresem http://www.kompasja.pl/portfolio.html. Tak, moi drodzy webdeveloperzy, coś trzeba napisać jak się treść wstawia. A już najcudowniej by było, gdybyście coś napisali przed publikacją.
Wyobraź sobie, że jedziesz Ferrari 250 km/h, wciskasz pedał hamulca, a na desce rozdzielczej pojawia się napis „coś trzeba zrobić, by samochód zwolnił”. Ładnie tak?
Tagi: antywzorzec, nie rób tak, współczucie