Zasubskrybuj RSS

gvindroid

Listopad 1st, 2010 | 3 Komentarze/y | Kategoria: Uncategorized

Stało się, zaopatrzyłem się w słuchawkę wyposażoną w androida. LG GT540, Android 1.6. Wiocha, nie?

Ze smartfonami mam do czynienia od późnego triasu. Jeszcze za czasów symbiana i uiq żywo interesowałem się tym tematem, byłem posiadaczem motoroli Accompli, ćwierćkilowej motoroli a925, bawiłem się miliardami systemów, od palma, przez symbiany, na windows ce, pocket pc, mobile kończąc.

Pierwsze informacje o systemie projektowanym przez Gógle przyjąłem ciepło. Ufam góglom. Mają mój numer telefonu, trzymają moje kontakty, mam u nich maila i parę innych rzeczy. Na dobrą sprawę w sieci nie robię nic, czego miałbym się wstydzić, więc nawet jeśli jest jakiś nerd, który bacznie przegląda mój ruch w sieci, niech się dobrze bawi. Mi to nie przeszkadza.

Aktywnie korzystam z Google Calendar. Uwielbiam tę aplikację. Mając smartfon z Win Mobile na pokładzie, w pocie czoła skonfigurowałem synchronizację z Google Calendar. Dobre wykorzystanie PDA wpłynęło fantastycznie na moją organizację czasu i stałem się lepszym człowiekiem. A przynajmniej przestałem zapominać o wielu rzeczach. Chyba na jedno wychodzi.

Android, android, czyli co? Czyli Linux, moi drodzy. A linuksiarz jestem, tym bardziej więc się cieszyłem, że oto będzie fajne zapingwiniarzone urządzenie mobilne.

I patrzyłem, obserwowałem, interesowałem się. Parę wpisów na blogasku Więcka poświęconych Androidowi jeszcze bardziej zaciekawiało. A to informacje o Layar, a to słówko o Google Goggles (serio, nie chce mi się linkować każdej aplikacji), generalnie – co umie Android ponad standard.

Rozmawiałem też z paroma posiadaczami smartfonów z Androidem. Wszyscy niezwykle entuzjastyczni, zadowoleni, na każde pytanie odpowiadają tak, że aż się pragnie wydobyć grosza na telefon z Andkiem (np. zachwalanie HTC Hero poprzez „bateria trzyma w nim minimum tydzień” – aha, chyba w airplane mode). Potem pojawił się Android 2.2 Froyo. Taaak, od razu Froyo się pojawił, taaak. Drogi Czytelniku, przecież nie masz czasu i ochoty czytać moich pomyślunków o każdej wersji Androida, right?

Pojawił się Froyo i pojawiły się problemy. Wszyscy chcieli nowego Androida, ale nie wszyscy mogli. Ale przecież 2.2 brzmi dużo lepiej niż 2.1, prawda? Rozmawiałem z paroma osobami, zadałem proste pytanie: na cholerę ci 2.2? Czym to się różni? Większość odpowiedziała, że nowsze znaczy lepsze, jedna osoba powiedziała, że 2.2 ma lepszego flasha (nie potrafiła uzasadnić, na cholerę jej to).  Krótko mówiąc, 80% userów Andka nie odróżni Froyo od Eclaira, (a pewnie i od 1.6, nie wiem jak mu tam) choćby ich w rzyć kopnął. Fanboje od siedmiu boleści na poziomie iFanatyków. Trochę żenujące, ale cóż – Android jest gadżetem. Gadżety to rzeczy, które mamy, a które nie są nam niezbędne do życia.

No i mam mojego GT540 z Androidem 1.6. I, szczerze mówiąc, nie czuję parcia na to, żeby aktualizować go do 2.1 czy do czegokolwiek innego. Mam parę fajnych aplikacji (a nie miliony, z których i tak nie skorzystam), kartę pamięci na zdjęcia i inne odchody, dużo pożytecznego hardware (jak to w smartfonach) i potężne usability. Smartfon to przedmiot, który ma mi ułatwić nie tylko komunikację, ale także zwiększyć komfort życia poprzez znalezienie mi najbliższego bankomatu i przypomnienie, kiedy wyjąć kota z mikrofali. Oczywiście, Windows Mobile też umie. I parę innych systemów też. Ale mój LG kosztował mnie niecałe 450 zł. A Twój ajfon trzy gie es?

Tagi: ,

Nie klikaj!

Sierpień 20th, 2010 | Komentarze są wyłączone | Kategoria: Uncategorized

Ikona programu pocztowego błyska rysunkiem koperty. Otrzymujesz wiadomość od swojego kuzyna, w której zawarty jest link do portalu wraz z krótkim tekstem, zachęcającym do wejścia. Nie masz chwilowo nic do roboty, więc z nudów klikniesz w odnośnik.

Uruchamia się kolorowa strona internetowa z interesującym artykułem, filmami, zdjęciami, tapetami… setką rzeczy, w poszukiwaniu których czasem przeczesujesz Internet. Strona wygląda jak portal, jakich już wiele. Jeden z tytułów przykuwa Twoją uwagę, klikasz w jego tytuł. Po krótkim wstępie widzisz komunikat zarejestruj się, aby zobaczyć całość. Podobnie jest z filmami i zdjęciami.

Rejestracja zajmuje chwilę. Wybór nazwy użytkownika, hasło, e-mail, kod z obrazka i już możemy rozkoszować się informacjami z nowo poznanego portalu. Nie, jednak nie… jeszcze trzeba kliknąć w link, przysłany z portalu na maila i już wszystko pięknie działa, już można oglądać tapety ze zdjęciami pięknych kobiet i filmiki z uroczymi, nieporadnymi kociętami.

Gdy rejestracja została zakończona, po stronie serwisu uruchomił się ukryty program, specjalnie przygotowany przez twórcę. Kto jest twórcą? Nie powiesz mi chyba, że szukałeś w portalu informacji o nim?

Program bierze Twój adres e-mail oraz hasło, jakim chcesz się logować do serwisu. Specjalnie portal nie wymagał na Tobie skomplikowanego hasła, więc wybrałeś takie, które stosujesz w innych miejscach, prawda? Jeżeli podane hasło pasuje do Twojego maila, zostajesz oznaczony jako łatwy cel, a Twoje dane trafiają do drugiego programu.

Drugi program loguje się na Twoje konto pocztowe i pobiera wszystkie wiadomości. Szuka, czy jesteś zarejestrowany na popularnych serwisach. Przecież do naszej-klasy czy do Facebooka możesz się zalogować na podstawie podania adresu e-mail i hasła. A hasło wszędzie masz to samo? Nie, przecież te serwisy często wymagają bardziej skomplikowanego hasła, na przykład z przynajmniej jedną cyfrą. Ale spokojnie, program sprawdzi, czy może się zalogować na Twojego facebooka przy użyciu różnych kombinacji, na przykład z doczepioną cyfrą 1, lub z przypadkowymi dwiema cyframi. Program ma czas, żeby sprawdzić te kombinacje, nie spieszy mu się.

Treść Twoich maili trafia do trzeciego programu. Ten z kolei ma za zadanie ustalić jak najwięcej Twoich danych – adres, telefon, Skype, GG, numer konta… Takie informacje podaje się w mailach, prawda? Choćby przy zakupach w Internecie. Dodatkowo program ten sprawdza, w jakim banku prowadzisz konto internetowe. Przecież dostajesz wyciągi na e-mail, prawda?

Raport z tych programów trafia do administratora portalu, na którym rejestrowałeś się na samym początku. Wie on już jak się nazywasz, gdzie mieszkasz, gdzie masz konto bankowe, jaki masz numer telefonu, GG, na jakich portalach i forach się udzielasz… Nawet jeśli automatowi nie udało się dostać do któregoś z serwisów, na których masz konto, to nie ma żadnego problemu. Osoba, która przejęła Twoją sieciową tożsamość kliknie opcję zapomniałem hasła, i nowe hasło dostanie na Twój mail. Oczywiście wiadomość o tym natychmiast usunie.

Kiedy nie będziesz mógł się zalogować na Allegro, zapewne też użyjesz opcji zapomniałem hasła i nawet nie zastanowisz się, dlaczego system nie wpuszcza Cię, mimo że podajesz prawidłowe dane. Ustawisz sobie nowe hasło, a administrator portalu, o którym nawet już nie pamiętasz, od razu dowie się, że to zrobiłeś… Będzie przecież dalej przeglądać Twoją pocztę.

W tle działa też czwarty program. Przeszukuje wszystkie Twoje maile i zapisuje sobie adresy osób, z którymi się komunikujesz. Co jakiś czas wyśle informacje o fantastycznym portalu z filmami, tapetami i innymi ciekawymi rzeczami kilku osobom, z którymi kontaktujesz się najczęściej. Oczywiście z Twojego adresu, oczywiście, podpisane Twoim imieniem. Już po chwili Twoja koleżanka z pracy odda wszystko, co ma w sieci, w ręce internetowego krętacza. Tylko dlatego, że popełniła ten sam błąd, co Ty.

Nie wiem, czy takie strony istnieją. Wiem, że jest możliwe stworzenie takiej, a najtrudniejszym elementem byłoby zebranie wystarczającej ilości ciekawych danych, by zachęcić użytkownika do rejestracji. Złośliwe programy to pestka.

Każdy z nas jest zarejestrowany na dziesiątkach for i portali. Nie sposób pamiętać haseł do nich wszystkich. Jednak hasło do konta pocztowego otwiera przed potencjalnym napastnikiem dostęp do praktycznie wszystkich miejsc w sieci, gdzie się pojawiasz. Pomyśl, zastanów się. Ostrzegałem.

Tagi: ,

Lockerz z drugiej strony

Kwiecień 6th, 2010 | Komentarze są wyłączone | Kategoria: Uncategorized

Uwaga, zanim napiszesz złośliwy komentarz, w którym mi naubliżasz i wyciągniesz milion dowodów na to że jestem przewrażliwionym nieukiem, przeczytaj najpierw ten wpis: http://pl.wikipedia.org/wiki/Felieton

Czym jest Lockerz? Przeczytaj Całość »

Tagi: , ,