akademickie dylematy
Komediodramat „akademickie dylematy”.
Akt pierwszy (część radosna):
Kupiłem sobie komputer. Znośny, przyzwoity. Dla jaj postawiłem windows XP, aby móc swobodnie korzystać z Visual Studio, które poniekąd może się przydać do mojej pracy magisterskiej. Po dwóch tygodniach wszystko zaczęło szwankować.
Akt drugi (część bolesna):
Memtest wykazał uszkodzenie pamięci, dobrze, zdarza się. Komputer w karton i raus do serwisu. Mija tydzień, drugi, trzeci. Dzwonię do nich, i otrzymuję typową odpowiedź „ale osso chodzi?”.
Szybkie śledztwo wykazało, że komputer został mi zaiwaniony przez kuriera GLS. Jeżeli gdzieś zobaczycie laptopa Dell D410 z obudową oblepioną konturami czterech kotów, tak, to jest kradziony komputer. Tyle dobrego, że GLS w ciągu trzech dni wypłacił odszkodowanie. Szybko, bardzo szybko. Chyba często muszą to robić.
Akt trzeci (część chwalebna):
Sprzedawca szybko przysłał mi nowy komputer o takich samych parametrach. Sprawa została zamknięta, mam nadzieję że dzięki mnie ktoś z GLS stracił pracę.
Epilog:
Komputer jest, a ja jestem w plecy półtora miesiąca z harmonogramem magisterki. Wnioski? Kupując komputer, przetestuj go gruntownie. Choćby ci to miało zająć kilka dni.
Tagi: GLS, gvintoo rage, jaki ten świat niesprawiedliwy